[stron_glowna]
0 książek
0.00 zł
polskiangielski
Książki papierowe i ebooki
Nie jestem chory. Nie potrzebuję pomocy! Jak pomóc komuś z chorobą psychiczną zaakceptować leczenie
Nie jestem chory. Nie potrzebuję pomocy! Jak pomóc komuś z chorobą psychiczną zaakceptować leczenie
Xavier Amador, przekład: Joanna Matuszewska
Wydawca:My Book
Format, stron: A5 (148 x 210 mm), 265 str.
Rodzaj okładki: miękka
Data wydania:  czerwiec 2020
Kategoria: psychologia i medycyna
ISBN:
978-83-7564-608-5
36.00 zł
FRAGMENT KSIĄŻKI
   Czy ludzie sobie to uświadamiają czy nie, każdy zdaje sobie sprawę z problemu, jeśli tylko czyta o nim na pierwszych stronach gazet – wiele osób z chorobą psychiczną nie dopuszcza do siebie, że są chorzy, i z tego powodu odmawia leczenia. Ci z nas, którzy są krewnymi takich osób, niechętnie widzą siebie i swoich bliskich opisanych w tych gazetach. Trudna sytuacja Julii, która nigdy nie była przedmiotem żadnej wiadomości z pierwszych stron gazet, uwypukla problem dotykający miliony amerykańskich rodzin i jeszcze dziesiątki milionów z całego świata, których nazwiska nigdy nie pojawiają się w mediach. Jest to w rzeczywistości znacznie bardziej powszechny scenariusz niż te wiążące się z przemocą i/lub samobójstwem, o których – rzecz jasna – czytamy. Jednak, podobnie jak w bardziej osławionych przykładach zacytowanych powyżej, bliski Julii nie uważa, że jest chory, i nie chce brać leków. Jego zaprzeczanie i odmowa być może nie doprowadzą do bulwersujących opinię publiczną zdarzeń, ale prawie na pewno doprowadzą do zaostrzenia choroby, zaprzepaszczenia szans i zrujnowania relacji z bliskimi.
   Wielu ludzi z zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi i schizofrenią myśli o swojej chorobie jako o czymś, co przychodzi i odchodzi. Przez krótki czas Jeff uznawał, że jest chory, i przyjmował przepisane leki. Lecz gdy się poprawiło, zdecydował, że nie potrzebuje kontynuować brania litu. Dla Jeffa lit był lekiem na jego chorobę psychiczną tak samo jak antybiotyki są lekami na infekcję. Gdy buteleczka jest pusta – jesteś wyleczony. W rzeczywistości lepszym porównaniem jest takie, że lit jest tym dla psychozy maniakalno-depresyjnej, czym dla cukrzycy jest insulina, substancja chemiczna, która musi być przyjmowana codziennie, żeby zapobiec pogorszeniu, a nawet śmierci. Ponieważ zarówno zaburzenia afektywne dwubiegunowe, jak i schizofrenia są śmiertelne (około 10-15% wszystkich, którzy na nie cierpią, umiera z powodu swojej choroby, popełniając samobójstwo), ta analogia jest szczególnie trafna.
   Mimo że Jeff zażywał swój lek tylko sporadycznie, był i tak lepszy w tej grze, ponieważ wielu ludzi z poważną chorobą psychiczną nigdy nie uznaje, że są chorzy, i w ogóle odmawia przyjmowania leków.
   David Kaczynski, brat Theodore’a Kaczynskiego, „Unabombera”, powiedział mi, że pomimo że jego brat terroryzował naród przez dwie dekady, rodzina Kaczynskich otrzymała ogromną ilość listów wyrażających wsparcie, zrozumienie i współczucie od ludzi, którzy byli spokrewnieni z kimś z poważną chorobą psychiczną. Podobnie jak David i jego matka, doświadczali bezsilności i rozpaczy związanych z opieką nad kimś, kto nie dopuszczał do siebie faktu cierpienia na chorobę psychiczną. Tak naprawdę byłem jednym z autorów tych listów. Tak jak inni, widziałem moją własną sytuację odzwierciedloną w tamtej sytuacji rodziny Kaczynskich. Miałem tylko więcej szczęścia, ponieważ mój brat Henry, jak ogromna większość osób z tymi chorobami, nigdy nie był agresywny.
   Dużo częstsze tragedie niż te, które trafiają na czołówki gazet, wystawiają na próbę więzi rodzinne i determinację moralną terapeutów, którym powierzono opiekę nad naszymi bliskimi. Gdy kolejny raz znajdujemy opakowanie leku w śmieciach lub wepchnięte pod materac, gdy słyszymy, że mamy pilnować własnego interesu – że wyłącznie my mamy problem, kiedy kolejna wizyta u lekarza została ominięta, zbliżamy się wszyscy do punktu, w którym załamiemy ręce z rozpaczy. Czasami, czy sami odejdziemy czy nie, nasi bliscy odchodzą. Znikają na wiele godzin, dni, tygodni, a nawet lat. Mój brat Henry miał zwyczaj znikania na ileś dni, a nawet podróżowania autostopem po całym kraju. Niektórzy trafiają na czołówki gazet anonimowo, kiedy dołączają do kategorii bezdomnych lub uwięzionych. Było to kiedyś moją największą obawą.
   W Stanach Zjednoczonych jest około 6 milionów ludzi z poważną chorobą psychiczną, a na świecie dosłownie setki milionów. Wyniki ostatnich badań jednoznacznie pokazują, że około 50% wszystkich osób z tymi zaburzeniami nie wierzy, że są chorzy, i odmawia zażywania leków, które zostały im zapisane. To stanowi 3 miliony Amerykanów, którzy nie zdają sobie sprawy, że są chorzy. Prawdopodobnie mieliście już jakieś pojęcie, jak powszechne są te choroby, ale czy kiedykolwiek zatrzymaliście się i zastanowiliście, ilu jest członków rodzin? Jeśli policzymy tylko rodziców tych osób, to już jest dwukrotnie większa liczba członków rodzin! Dodajcie jeszcze tylko kogoś z rodzeństwa lub potomstwa i ta liczba robi się naprawdę oszałamiająca. Oto prawdziwy nagłówek: „Ponad 10 milionów Amerykanów ma bliskiego krewnego z chorobą psychiczną, który nie dopuszcza do siebie tego faktu i odmawia leczenia”.
   W ciągu ostatnich dwudziestu lat odnotowaliśmy szybki wzrost badań nad problemem słabego wglądu. Wśród wczesnych badań z tego okresu były badania przeprowadzone przez moich kolegów i przeze mnie. Przebadaliśmy ponad 400 pacjentów z zaburzeniami psychotycznymi z całych Stanów Zjednoczonych. Ta „próba terenowa” została przeprowadzona jako część naszego udziału w korekcie Klasyfikacji Zaburzeń Psychicznych (DSM) prowadzonej przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Oceniliśmy szeroki zakres objawów, łącznie z wglądem w różne aspekty choroby i leczenia. Tym, czego mieliśmy nadzieję się dowiedzieć, było jak często osoby z zaburzeniami psychicznymi nie uświadamiają sobie, że są chorzy. Nasze wyniki wykazały, że prawie 60% pacjentów ze schizofrenią, około 25% z zaburzeniami schizo-afektywnymi i prawie 50% badanych z psychozą maniakalno-depresyjną nie uświadamiało sobie, że są chorzy. To najważniejsze odkrycie zostało ponad sto razy powtórzone w literaturze badawczej i jest obecnie tak powszechnie przyjmowane w tej dziedzinie, że podstawowa instrukcja diagnostyczna stosowana przez wszystkich specjalistów zdrowia psychicznego w USA stwierdza, że „większość osób ze schizofrenią ma słaby wgląd w fakt, że cierpią na chorobę psychotyczną…” (Klasyfikacja zaburzeń psychicznych, wyd. IV – tekst poprawiony, American Psychiatric Association Press 2000, str. 304).
   Innymi słowy, kiedy pacjenci zwerbowani do nowych badań byli pytani, czy mają jakiekolwiek problemy umysłowe, psychiczne lub emocjonalne, około połowa odpowiadała „nie”. Zazwyczaj to „nie” było stanowcze, a po nim następowały dziwaczne czasem tłumaczenia, dlaczego znaleźli się w szpitalu na oddziale psychiatrycznym. Wyjaśnienia obejmowały cały ich wachlarz od: „Ponieważ rodzice mnie tu przywieźli” do dziwniejszych przekonań jak np.: „Jestem tutaj dla ogólnego badania lekarskiego”. Podczas gdy większość pacjentów z depresją i zaburzeniami lękowymi aktywnie szuka leczenia, ponieważ źle się czują i chcą pomocy, te osoby przeciwnie, były nieświadome, że cierpią na poważną chorobę psychiczną. Inaczej niż ludzie z depresją i lękami, oni nigdy nie skarżą się na „objawy”, bo żadnych nie odczuwają. W praktyce ich główną skargą było zwykle poczucie prześladowania przez swoje rodziny, przyjaciół i lekarzy, którzy wywierali na nich presję, żeby zaakceptowali leczenie na chorobę, której nie mają!
   Na dodatek znaczący odsetek tych, których badaliśmy, był również nieświadomy różnych oznak choroby, na które „cierpieli”, pomimo faktu, że wszyscy wokół mogli bez trudu rozpoznać te objawy (np. zaburzenia myślenia, mania, omamy itd.). Schemat tej wszechobecnej nieświadomości symptomów zilustrowany przez poniższy wykres, był również obecny u wszystkich pacjentów z innymi zaburzeniami psychotycznymi (z wyjątkiem tych z depresją psychotyczną).
   To był pierwszy raz, kiedy ktoś przyjrzał się temu zagadnieniu, więc byliśmy zaskoczeni dowiadując się, że problemy ze świadomością choroby nie kończą się na zaprzeczaniu diagnozy. Nieświadomość, którą dokumentowaliśmy, była poważna i wszechogarniająca (tzn. pacjenci byli nieświadomi swojej diagnozy i nie byli w stanie dostrzec nawet najbardziej oczywistych oznak i objawów swojej choroby).
© 2004-2017 by My Book
×