[stron_glowna]
0 książek
0.00 zł
polskiangielski
Książki papierowe i ebooki
Seniorka
Seniorka
Jadwiga Grabara
Wydawca:My Book
Format, stron: A5 (148 x 210 mm), 427 str.
Rodzaj okładki: miękka
Data wydania:  maj 2019
Kategoria: powieść
ISBN:
978-83-7564-582-8
49.00 zł
ISBN:
978-83-7564-583-5
5.00 zł
FRAGMENT KSIĄŻKI
    Pociąg wolno opuszczał stację. W wagonie, przy otwartym oknie, stała Magda. Ostatnim spojrzeniem żegnała się z rodzinną miejscowością i przyjaciółkami, które pozostały na peronie. Po chwili, gdy pociąg nabrał szybkości, zamknęła okno. Zajęła wolne miejsce i rozejrzała się po przedziale. Przy drzwiach siedziała kobieta, a obok niej mały chłopiec. Po przeciwnej stronie, na wprost chłopca, zajmowała miejsce młoda dziewczyna. Magda zauważyła, że jest zbyt skromna, jak na obecną modę. Czytała książkę i z wielkim apetytem zajadała drożdżówkę, której zapach wypełniał cały przedział. Z uśmiechem popatrzyła na dziewczynę.
    Miejsce, które zajęła, odpowiadało jej i była zadowolona, że jest przy oknie. Bagaż – a była to jedna torba – ulokowała na górnej półce. Z małej podręcznej torebki wyjęła okulary i kolorowe czasopismo. Położyła na malutkim stoliku. Usadowiła się wygodnie i zamyśliła, przymrużając oczy.
    Przed sobą ma daleką i długą podróż, którą wypełni wspomnieniami minionego czasu. Można by pomyśleć, że ucieka przed losem, jaki przygotowało jej na starość życie. Jej ufność do ludzi okazała się zgubna. Była zakłopotana, gdy jej świat zaczął się walić. Nie była przygotowana na nowy etap życia. Jeszcze nie. Nie chciała tego, lecz tak się stało. Młodość przeminęła, a z nią także wyjątkowe dni. Dzisiaj nie mają żadnego znaczenia. A były takie ważne, nie tylko w jej życiu. I co z tego zostało? Samotność i niechciana starość, która zbliża się tak szybko, jak szybko umknęła młodość.
    Jednak czasu nie da się cofnąć. Źle przyjmuje obecny etap swojego życia. Lęk przed samotnością nie daje jej spokoju. Boi się starości. Nie jest na nią gotowa. Przybyła przez nią nieoczekiwana. Niechciana.
    Brak wsparcia i miłości bliskich powoduje u niej lęk. Jakoś poplątało się w jej życiu. Nie dlatego, że nie chciała posiadać własnej rodziny, że jest samotna z własnego wyboru, bo tak łatwiej, i jak to się mówi, z wygodnictwa. Nic z tego. Po prostu nie wyszło. Dzisiaj wie, co w życiu najważniejsze. Szkoda tylko, że tak późno dotarło to do niej. Gdyby dało się cofnąć czas… Wiedziałaby, co powinna była zrobić, aby w przyszłości nie bać się samotności, a z nią nadchodzącej starości.
    Drugiej szansy już nie ma. Młodość minęła. Nie ma co udawać, że wszystko w porządku, bo tak nie jest – rozmyślała, pełna smutku. Starość wypełniona samotnością jest przykra, bolesna, łzawa. Niczym zwiędły kwiat, wciąż jeszcze pachnący wonią usychających płatków. Trudno przyznać się do faktu, że jest się starym, często samotnym człowiekiem. Zamykanie wieczorem drzwi na klucz powoduje strach przed nadchodzącą nocą. A także obawę, czy rano znowu dane będzie je otworzyć. Po źle przespanej nocy nastaje dzień. Poranna pustka i cisza, którą słychać w każdym kącie. Potem południe, wieczór i znowu strach nadchodzącej nocy. Uciekać, uciekać jak najdalej, szybko, nie zatrzymując się. Tylko dokąd? Noc nie zostanie z tyłu. Do młodości uciec można jedynie myślami, pamięcią, tęsknotą. A nawet żalem – westchnęła i poczuła napływające łzy.
    Przepracowała własną młodość. Lecz zapomniała o tym, że życie to również ona sama. Dopiero teraz to zrozumiała, gdy w odbiciu lustra widzi na twarzy pergamin. Brak własnej rodziny to dreptanie bez celu. Narzekania nie wiadomo na co. Wracanie pamięcią do tego, czego już nie ma i nigdy nie będzie. Jednym słowem, depresja. A to najgorsze, co może przytrafić się człowiekowi. Boi się, aby i jej nie dosięgła i nie oplotła niewidoczną pajęczyną.
    Radość młodości przeminęła jak z bicza trzasnął. Pozostał lęk przed samotną starością. W trzecim etapie swojego życia nie potrafi się odnaleźć. Odsunięcie od wszystkiego, co jej przez wiele lat dotyczyło, wzbudzało w niej złość do nowej rzeczywistości, w której będzie musiała szybko się odnaleźć. Nie chce się starzeć. Nie uznaje faktu, że jej życie się zmienia. Musi być potrzebna. Teraz wie, że to niełatwe, gdy nie ma się nikogo bliskiego.
    Lecz żyje i niezależnie od tego, co ją spotkało czy jeszcze spotka, życie, które otrzymała od Boga, musi przeżyć do końca. Tylko jak? Samotność jak wirus, niszczy wszystko w człowieku. Skrada się podstępnie i atakuje. Chciałoby się być potrzebnym, tylko nikt o nic nie prosi. Samemu też nie ma co się pchać na siłę, aby nie być odrzuconym. Nie jest przyjemnie, gdy zamykają się przed nosem drzwi. Jak zwykle do wszystkiego potrzeba czasu. Tylko że w tym momencie jest go niewiele. I nie bardzo ma się czas na czekanie.
    Szybko poznała uroki emerytury – szkoda, że raczej te wątpliwe. Młodość nie ma cierpliwości do starości. Przykro usłyszeć słowa: to już wiek. I trzeba cierpieć, nawet gdy bardzo boli, i to nie ciało – westchnęła, i ukradkiem wycierała łzy, które wciąż napływały.
    Niechęć i brak cierpliwości do zmęczonych życiem ludzi, utkwiły Magdzie głęboko w sercu. Czy muszę wstydzić się starości? Jestem jak zwiędły liść trzęsący się na wietrze, a jednak żyję – wzdychała ze smutkiem. Jak mam pokochać starość, której nie chcę, a inni się jej brzydzą – oddychała głęboko, aby nie szlochać głośno.
    Obecnie musi widzieć siebie na dalszym planie. Już tylko gdzieś daleko, w tle. Powinna się tego nauczyć i pamiętać, że młodość przeminęła i nie ma co pchać się do pierwszego rzędu. Jednak dla niej jest to bardzo trudne. Być emerytką – trzeba się tego też nauczyć. Żyć inaczej, może nawet lepiej, lecz już na pewno nie tak jak przez okres, który minął.
    Ona jednak nie może znieść myśli, że już nie będzie rano wstawać do pracy. Że nikt nie będzie jej oczekiwał. Nikt już nie będzie jej potrzebował. Była zła, że nie może robić tego, co robiła przez większość swojego życia. Pracowała, jak jej się wydaje, od zawsze. Praca była jej całym życiem. A teraz koniec, kropka. Już ten etap ma za sobą.
    Myśli pochłonęły ją głęboko. Złości się, jak tylko pomyśli o tym, co może ją czekać jeszcze w życiu. Boi się chorób, bezsilności i tego, że kiedyś może nie mieć wpływu na swoje życie, że inni będą za nią decydować o dalszym jej losie. Znowu poczuła napływające łzy. Szybko zaczęła mrugać powiekami, aby nie dać im ujścia i powstrzymać słony potok.
    Zrobiło jej się smutno. Wciąż ma wrażenie, że coś jej w życiu umknęło, że dalej goni za czymś, nie mając najmniejszego pojęcia za czym. Jednak wyczuwa, że coś jest nieukończone, że musi jeszcze coś zrobić, tylko nie wie, co. Uleciało jej jakieś ważne zadanie. Czuje się niespełniona, niespokojna i wciąż ma wrażenie, że nie zdąży dokończyć czegoś, czego jeszcze nie rozpoczęła. Co to może być? Jakiego zadania ma się podjąć? Co ma zrobić, aby powiedzieć, że powierzona misja na ziemi jest ukończona? Kiedy ma to odnaleźć? Czas ucieka, niepokój wciąż zostaje.
    Nagle ocknęła się z zadumy. Stukot kół uspokajał ją. Spoglądając w okno za umykającym pejzażem, który szybko jadący pociąg zastawiał w tyle gdzieś za sobą, rozmyślała o przemijającym czasie. A podróż była najlepszą okazja do wspomnień.
    Myśli cofnęły się do dawnych, młodzieńczych lat. Lubiła do nich wracać, mimo że nie zawsze sprawiały jej radość. Wciąż uważa, że to był inny, lecz również dobry okres w jej życiu, przede wszystkim zawodowym. Epizod młodości. Jestem jedną z wielu osób, która także ma wspomnienia – pomyślała. I to jest moim bogactwem. Dlaczego wciąż wracam do przeszłości, czyżbym miała się żegnać z tym pięknym światem? Tęsknię za dzieciństwem i rodzicami. Brakuje mi ich uśmiechu i mądrości. Młodość wpisaną ma w pamięci i często do niej wraca, a podróż jest najlepszym sprzymierzeńcem minionego czasu. Wtuliła się w kurtkę i myślami cofnęła się do przeszłości, którą ma już za sobą.
© 2004-2017 by My Book
×