[stron_glowna]
0 książek
0.00 zł
polskiangielski
Książki papierowe i ebooki
Katechizacja
Katechizacja
Kristian Aboner
Wydawca:My Book
Format, stron: A5 (148 x 210 mm), 479 str.
Rodzaj okładki: miękka
Data wydania:  maj 2019
Kategoria: religia
ISBN:
978-83-7564-577-4
53.00 zł
ISBN:
978-83-7564-581-1
6.00 zł
FRAGMENT KSIĄŻKI
Jedną z rzeczy nieuniknionych w rzeczywistości doczesnej, z jaką styka się człowiek niemal codziennie, jest zjawisko śmierci, będące wynikiem grzechu, jaki popełnili Adam i Ewa w rajskim ogrodzie. Obumieranie organizmu, procesy zanikania witalnej siły, będące powiązaniem więzów natury cielesnej połączonej z duchem i starością są tylko etapem w dziejach duszy. Owa śmierć biologiczna stanowi jednak kres wyborów, lecz w żaden sposób nie zrywa więzi międzyludzkich, a jedynie doczesne Prawo dla synów Adama, stanowiące, że rodząc się, nieuchronnie musimy umrzeć. W tajemnicę życia wpisana jest jednak bezwzględna walka, toteż ludzie, zwłaszcza uwikłani w pułapkę niewiary i dobrobytu, zapominają o nieuniknionym końcu. Bagatelizowanie i lekceważenie świadomości śmierci jest niejako sprawdzianem na niedojrzałość emocjonalną i kondycję naszej wiary. W mistycznym mieście Boga odnajdujemy budzący nas z uśpienia zapis, który ludzie rozsądni powinni mieć na uwadze. Czytamy tam: (…) Pomiędzy wszystkimi szaleństwami i złudzeniami, jakie zły duch sprowadził na świat, nie ma większego i niebezpieczniejszego niż ten, że ludzie zapominają o śmierci i o tym wszystkim, co spotka ich na sprawiedliwym sądzie surowego Sędziego. (…) To złudzenie istnieje jeszcze do dziś i dlatego niezliczona jest liczba ludzi nierozsądnych, którzy żyją nie myśląc o śmierci i którzy umierają jak gdyby nic nie wiedzieli o nieszczęsnym losie, jaki ich czeka. Konsekwencje złych wyborów są nieodwracalne. A przecież stawką jest wieczne szczęście z Jezusem lub nieprzemijające cierpienie z Szatanem.
Ilekroć umysł ludzki podąża w przyszłość, pojawia się pytanie: jeżeli kiedyś umrę, czy będę zbawiony? A moi bliscy? Czy zmieścimy się w liczbie błogosławionych synów Adama, wynoszącej jedynie sto czterdzieści cztery tysiące? Co na ten temat mówi Biblia?
W Księdze Psalmów natchnieni autorzy wielokrotnie zamieścili ostrzeżenia, które przypominają nam o nieubłaganym, wnikliwym sądzie Osoby Boga, podczas którego ważyć się będą nieodwracalne losy. Na sądzie według naszych uczynków określimy swoją wieczność i niezależnie od wyroku zatwierdzimy ją słowem „Amen”.
Psalm 7 mówi: Pan jest Sędzią narodów (…). (Ps. 7, 9)
Psalm 9 wyjaśnia: Sam będzie sądził świat sprawiedliwie,
Wyda narodom bezstronny wyrok.
(Ps. 9, 9)
Psalm 12 przypomina: mówi Pan (…) dam zbawienie temu, który go pożąda. (Ps. 12, 6)
Każdy werset Biblii ma swoje znaczenie, wymiar, nawet najdrobniejszy szczegół, a jeśli jakiś zwrot kryjący ukryte bądź jawne przesłanie, jest powtórzony kilkakrotnie; wówczas mamy pewność o niebagatelnym znaczeniu przekazywanej informacji. Śmiertelna pułapka diabelska, jaka kryje się w lekceważeniu SŁOWA BOŻEGO, ma swój koszmarny finał w chwili biologicznej śmierci i w dniu sprawiedliwości Bożej na końcu czasów, gdy przestanie istnieć rzeczywistość ziemska. Sąd indywidualny nad duszą i ciałem, wyrok ogłoszony po śmierci zostanie zatwierdzony wobec wszystkich aniołów i ludzi.
Pismo Święte z niezwykłą powagą ostrzega przed odkładaniem kwestii zbawienia „na później”. Lenistwo duchowe lub obojętność religijna, nie mówiąc już o wyrzeczeniu się Króla nad królami doprowadziło nie tylko pojedyncze jednostki do wiecznego potępienia, ale całe pokolenia i narody. W przytoczonych psalmach jest wyraźnie mowa o narodach, odczytywanych niekiedy jako rodzaje grzechów. Tymczasem w sposób absolutnie dobitny i jednoznaczny jest mowa o społecznościach ludzkich posługujących się odrębnymi zwyczajami, językiem, systemem wartości i wierzeniami. Słowo Boże przypomina nam o potępieniu całych populacji i narodów odrzucających Pana Jezusa. Nie jest moją intencją oszukiwanie kogokolwiek lub dawanie złudnej nadziei komuś, kto wyrzekł się Chrystusa. W jednym z pism hiszpańskiej mistyczki czytamy wstrząsające słowa: A ileż to istnieje królestw i krajów, które na ślepo szły za swymi jeszcze bardziej zaślepionymi wodzami i dotąd jeszcze idą, aż wszystkie wpadną w przepaść wiecznego potępienia! Wyraźnie chodzi tutaj o narody. Można by zadać pytanie: „jakie?” Te, które nie uznają Jezusa za Boga, mahometanie, buddyści, hinduiści, komuniści i wszelcy bezbożnicy zbawienia nie dostąpią, jeśli odrzucą Chrystusa.
Czy narody Europy Zachodniej, które osiągnęły dobrobyt materialny, wstydzą się lub odrzucają całkowicie Ewangelię, nie są tymi, o których mówi Pismo?
Z drugiej jednak strony ciekawą wzmiankę o Sądzie Ostatecznym odnajdujemy u papieża Jana Pawła II w książce pt. Pamięć i tożsamość. Czytamy tam: Oczywiście ludzie, a nie narody staną przed sądem Boga, ale przecież w tym sądzie nad poszczególnymi ludźmi jakoś sądzone są również narody.
Odszukajmy wobec tego interesujące nas zwroty w Biblii. Pan Bóg przebywając w ciele ludzkim, wyraźnie określił warunki dostąpienia zbawienia i dostania się z powrotem do raju. W Ewangelii według św. Mateusza odnajdujemy zapis: Nie każdy, kto mówi do Mnie: „Panie! Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz tylko ten, kto pełni wolę mojego Ojca, który jest w niebie. W owym dniu wielu powie Mi: „Panie! Panie! Czyż nie prorokowaliśmy w imię Twoje? W Twoje imię wyrzucaliśmy demony i w Twoje imię dokonaliśmy wielu niezwykłych czynów”. A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem! Odejdźcie ode mnie wy, którzy postępujecie niegodziwie”. (Mt. 7, 21-23).
Podano tutaj prostą zasadę, że zbawienia własnej duszy, a więc możliwości przebywania w obecności Bożej dostąpią jedynie ci z ludzi, którzy wypełniają wolę Boga nie z przymusu ani dla oka, którzy żyją pobożnie i uczciwie, powiedzielibyśmy, zwyczajnie w pozytywnym rozumieniu tego słowa. By się zbawić, musimy żyć miłością, kochać bliźniego niezależnie od okoliczności. Człowiek zazwyczaj nienawidzi grzesznika i nim pogardza, a kocha grzeszyć. Jezus przeciwnie; nienawidzi grzechu, a miłuje grzesznika. My właśnie musimy mieć taką postawę jak Chrystus, by osiągnąć upragnioną szczęśliwość. Każdy, kto zabija, cudzołoży, kradnie, czyni zło świadomie, wywołuje wojny, z własnego wyboru oddziela się od grona błogosławionych. Do zła nie można zostać przymuszonym wbrew woli, a jedynie zgodzić się na nie, podążać za nim poprzez wybór wartości. Liczba zbawionych pozostaje tajemnicą. Poznamy ją dopiero na Sądzie Ostatecznym.
W Apokalipsie św. Jan zostawia nam informację o liczbie, cyfrę oznaczającą wartość symboliczną, podniesioną do potęgi: I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące z każdego plemienia synów Izraela. (Ap. 7, 4). Zdanie to bywało odczytywane niekiedy dosłownie. Możliwe również, że podana liczba odnosi się jedynie do zbawionych z domu Izraela, licząc od czasów Abrahama do ostatniego przedstawiciela narodu żydowskiego. Zbawieni są uwzględnieni w opisie tłumu, jakiego nikt nie zliczył. Jego sens należy tłumaczyć jako wielokrotność liczb symbolizujących dwanaście pokoleń izraelskich i należy je łączyć z innym apokaliptycznym wersetem, brzmiącym: (…) zobaczyłem ogromny tłum, którego nikt nie mógł policzyć, ze wszystkich narodów, plemion, ludów i języków. (Ap. 7,9). Liczba zbawionych przekracza zdolność pojmowania przez rozum ludzki i na próżno jest spekulować o rzędzie cyfr, skoro obejmuje ona wszystkie czasy i epoki, narody i poszczególnych ludzi bez względu na wiek, w jakim umarli. Opierając się na wizjach mistycznych Emmerich, przytaczamy zagadkowe zdanie dotyczące tematu liczby zbawionych: Człowiek jest po to stworzony, by zapełnił miejsce upadłych Aniołów. Gdyby grzech nie był popełniony, człowiek rozmnażałby się dopóty, dopóki nie wyrównałby liczby upadłych Aniołów; potem nastąpiłby koniec tworzenia (…). Wiem na pewno, że koniec świata nie nastąpi, dopóki liczba upadłych Aniołów się nie wyrówna (…).
Sumę odstępców szacuje się na jedną trzecią całości bytów anielskich. Ile dokładnie? Nie wiadomo. Być może są to miliardy miliardów, tryliony… Jezus cierpiąc w Ogrodzie Oliwnym, prosił Boga o odkupienie całej ludzkości, bowiem Jego dobrowolna Ofiara nie wyłączała nikogo. Za słowami siostry Marii z Agredy możemy powtórzyć pragnienie Pana, aby: (…) ani jeden człowiek nie poszedł na potępienie, gdyż Odkupienie, którego dokona, wystarczy aż nadto dla wszystkich (…).
Zbawiciel cierpiał straszliwe męki wewnętrzne, rozdarcie, gorzko płakał nad przyszłością ludzi, którzy poprzez złe wybory poszli za szaleństwem bałwanów, wszelkich innych sekciarzy, odstępstw, zbrodni i pychy diabelskiej. Opanowani i oddani przeróżnym formom zła potępieńcy nie chcieli uznać w cierpiącym Jezusie swego Zbawiciela. W dalszej części opisu boleści Boga-Człowieka odnajdujemy kolejne świadectwo: (…) Jego Człowieczeństwo z najczulszej miłości ku ludziom chciało, aby wszyscy przez Jego mękę uzyskali zbawienie wieczne. Boskość Jego wiedziała natomiast, że na mocy najwyższych wyroków została postanowiona liczba wybranych, a ze względu na sprawiedliwość Boską jest rzeczą niegodną udzielić łaski tym, którzy nią gardzą i dobrowolnie się jej wyrzekają (…). Z polecenia Ojca niebiańskiego Archanioł przekazał Jezusowi, że w żaden sposób nie mogą być zbawieni ci, którzy zbawionymi być nie chcą, jednak Bóg ustanowił wysoką liczbę wybranych, chociaż będzie ona mniejsza od liczby potępionych.
By dopełnić kontrastu, warto zacytować fragment Ewangelii o „ciasnej bramie”, bezsprzecznie nawiązującej do omawianej kwestii: Wchodźcie przez ciasną bramę, bo szeroka jest brama i przestronna droga, która prowadzi do zguby, i liczni są ci, którzy tędy wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, i jakże nieliczni są ci, którzy ją znajdują! (Mt. 7, 13-14). Wielokrotnie słyszymy również przestrogi naszych pasterzy: Kto się modli, będzie zbawiony, kto się nie modli, nie będzie zbawiony.
© 2004-2017 by My Book
×