[stron_glowna]
0 książek
0.00 zł
polskiangielski
Książki papierowe i ebooki
Chronologium. Opowieść o następstwach czasu
Chronologium. Opowieść o następstwach czasu
Kristian Aboner
Wydawca:My Book
Format, stron: A5 (148 x 210 mm), 430 str.
Rodzaj okładki: miękka
Data wydania:  sierpień 2017
Kategoria: religia
ISBN:
978-83-7564-524-8
48.50 zł
ISBN:
978-83-7564-525-5
5.00 zł
FRAGMENT KSIĄŻKI
Ludziom żyjącym w rzeczywistości ziemskiej, której cechą charakterystyczną pozostaje dynamika ruchu określana w czasie i przestrzeni, z różnych przyczyn umyka jeden ważny element odsuwany przez naszą świadomość do najgłębszych zakamarków umysłu. Tym elementem jest nieubłagany kres życia doczesnego, nazywany momentem śmierci. Jesteśmy więc pielgrzymami, przechodzącymi przez cykle przemian biologicznych okresu młodości, dojrzałości i starości. Dzień narodzin jest również wyznacznikiem ludzkiego końca, który nieodwracalnie nastąpi w dniu, o jakim nie wiemy. Nie znamy bowiem dnia ani godziny, kiedy zostaniemy wezwani na sąd, by zdać rachunek z dokonanych czynów w ciele. W Księdze Hioba, spisanej kilka tysięcy lat temu na obszarze Bliskiego Wschodu, czytamy o tej smutnej tajemnicy:
    Gdyż On nie zapowiada człowiekowi,
    kiedy ma iść na sąd do Boga.
(Hi. 34, 23)
    Mijający dzień i noc pozostają bezwzględnym regulatorem odmierzania i naliczania czasu od starożytności. Troski dnia powszedniego i stała obecność sił nadprzyrodzonych wrogich człowiekowi gmatwają prawdziwy obraz minionych wydarzeń, ale również burzą fundamenty świętej wiary, pozostającej jedynym światłem w mrocznych dolinach doczesności. Uporządkowane życie na obszarze chrześcijańskiej tradycji, w przeciwieństwie do pogańskich systemów naliczania czasu, opiera się na przyjętej dwa tysiące lat temu chronologii, na ustalonym porządku moralnym i odnoszeniu się do najważniejszych zdarzeń w dziejach, choć jak mówi mądre przysłowie, „szczęśliwi czasu nie liczą”. W rzeczywistości przeszłość „widziana” na osi czasu, oznaczona w kalendarzach i dokumentach nie istnieje, nie ma jej i nie jest wartością rzeczywistą, a jedynie zapisem w pamięci minionych wydarzeń i konsekwencją tego, czego dokonaliśmy z wyboru. Z przeszłości pochodzą fotografie zatrzymujące rzeczywisty moment upływającej chwili oraz wszelkie wyroby rąk ludzkich, a także przeżycia w sferze duchowej i emocjonalnej.
    Podobnie rzecz się ma z pojęciem przyszłości. Jest ona zawsze przed nami, zbliża się, lecz przechodzi niepostrzeżenie w teraźniejszość. Zegarki odmierzające upływające minuty, przechodzące w godziny, oraz kalendarze oznaczone datami przedstawiają wyższy porządek, przenikający dzieje ludzkości.
    Z wymiarem czasu związane są tajemnice. Przyjęta datacja w sferze kultury chrześcijańskiej oraz ukryte w świętym Kościele Chrystusa dziedzictwo starożytnego Izraela i duchowe skarby pierwszych cywilizacji pochodzących od Adama bezspornie odnoszą się do globalnego wydarzenia, jakim były narodziny Chrystusa w rzeczywistości ziemskiej. Musimy pamiętać, że przyjście na świat Syna Bożego rozpoczęło epokę czasów ostatecznych w historii ziemi. Biorąc do ręki jakąkolwiek książkę wydaną na obszarze dominacji kultury łacińskiej, odnajdujemy odnośnik, datę, która automatycznie przesuwa naszą uwagę na I wiek ery chrześcijańskiej. Przed tym wydarzeniem odnośnikiem miary czasu był kataklizm potopu, który zniszczył pradawny świat, a przed nim pierwsze dni stworzenia oznaczone literacko w Księdze Rodzaju. Liczenie upływającego czasu poprzez obserwację 365 dni w roku, podczas których planeta Ziemia przemierza wytyczoną przez samego Stwórcę trasę w kosmosie i powraca do punktu wyjścia, reguluje nasze pojęcie o wartości czasu.
    Znamy mechanizmy mierzenia czasu, lecz zupełnie nie wiemy, jak wiekowa jest nasza planeta. Wierzymy w tę lub w tamtą umowną datę. W tej kwestii można tylko wierzyć i przyjąć pewne założenie powiązane z okresem w dziejach świata, nazywanym w literaturze przedmiotu „PREHISTORIĄ”. Ten okres charakteryzuje się bardzo rozpiętą przestrzenią czasową, rzutującą na wybór moralny, co stanowi niebezpieczeństwo utraty wiary w PANA. Związana jest z tym kwestia interpretacji.
    Czy „PREHISTORIA” istniała, czy też znajdujemy się w pułapce domniemywań i błędów interpretacyjnych, narzuconych przez tzw. „zdobycze nauki”? Pewien bowiem element wzbudza uzasadniony niepokój. Skoro ten mroczny i tajemniczy okres w dziejach świata, kryjący jakoby rozwój hominidów od prymitywnych form życia, poprzez małpy i ludzi, przemiany w strukturach gleby i minerałów, tak daleko wybiega w przeszłość, że rozum ludzki nie może pojąć rzędu cyfr określających przestrzeń czasową, dlaczego na temat „prehistorii” odnajdujemy aż tak wiele szczegółów? Czy nie jest podejrzane, że wiedza współczesnych naukowców obejmuje w niezwykle detaliczny sposób „zdarzenia” odległe na osi czasu o miliony lat, mogące być zinterpretowane w odmienny sposób, jeśli tylko przyjmie się inne założenie? Pomyślmy, ileż białych plam widnieje w historii XX wieku, ile niedomówień i niewiedzy, choć jest to epoka obu wojen światowych, najlepiej udokumentowanych! Z analizy porównawczej wyłania się mroczny wniosek. Przedstawione opinii publicznej przemiany z „er” geologicznych i przechodzenie stworzeń w inne stworzenia oraz wizje materializacji wszechświata nie mają potwierdzenia empirycznego i są jedynie hipotezami, teorią przelaną na papier. Wykresy obrazujące „kolumnę geologiczną” mają pobudzić wyobraźnię i sprawić, że będziemy uznawać cyfry i nazwy za pewnik i prawdę absolutną nie do podważenia. Tymczasem nie ma jednoznacznej pewności, czy wizje przeszłości niosą w sobie autentyczność. Badając starożytne cywilizacje nie wolno zapomnieć o starej prawdzie, że punkt widzenia zależy od miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. Podobną właściwość ma interpretacja zmieniająca się jak w kalejdoskopie w zależności od chwili i nowych „odkryć” naukowych.
    Założenie omylności przyjętych wniosków badaczy dziejów negujących SŁOWO BOŻE nie jest bezpodstawne, ponieważ nauka Kościoła, świadectwa egzorcystów i doświadczenia dwóch tysięcy lat bez żadnych wątpliwości wskazują na bezpośrednie przenikanie umysłów ludzi przez domenę superinteligentnej osobowości, ogarniętej ciemnością i mrokiem. Tą osobą jest Lucyfer, mający zdolność oddziaływania na rzesze aniołów i ludzi, szerzący świadomie błędy i puszczający w obieg teorie sprzeczne z prawdą Objawioną, ukrywający się w najdrobniejszych szczegółach. Toteż nie należy lekceważyć zwiedzenia w sferze postrzegania rzeczywistości. Mając na uwadze tę niebezpieczną, nadprzyrodzoną rzeczywistość gmatwającą historię, z wielką powagą czytamy zapisaną przed wiekami w Księdze Hioba uwagę:
     ; (…) z czyjego natchnienia przemawiasz? (Hi. 26, 4)
    A więc to, co mówimy, myślimy i czego pragniemy, nie zawsze pochodzi od nas samych i jest zgodne z wolą Boga. „Natchnienie” może być podsuniętą trucizną bytów duchowych! Jak bardzo trzeba być ostrożnym na gruncie religii, wyjaśnień z przeszłości i w objaśnianiu zawiłych zagadnień i dziedziny historii oraz Biblii, nie trzeba mówić.
    Niniejsza praca jest kontynuacją książki pt. „Biblilogica” i w pewien sposób rozszerza poruszone tam zagadnienia przy jednoczesnym przedstawieniu nowych tematów. Jednym z być może najważniejszych pytań zawartych na stronach XI tomu jest kwestia: czy możliwe jest, abyśmy żyli w złudnym przeświadczeniu o wpływie milionów lat? A jeśli żyjemy w gigantycznym oszustwie, oddychając zatrutymi oparami diabelskiego fałszu? Jeśli tak jest dla większości ludzkości, że wszechświat i ziemia mają miliardy lat, to obraz świata i jego początków jest mglisty i nie ma w nim miejsca dla Jezusa. Fenomen oddziaływania kłamstw duchowych na umysły synów Adama we współczesnej epoce osiągnął apogeum, a skala trucizny przenikająca przestrzeń publiczną i osaczająca każdego z osobna przekroczyła już dawno granicę przyzwoitości.
    Konsekwencje wyboru i przyjętego punktu widzenia są proste do przewidzenia, tym bardziej że to niepokojące zjawisko w połączeniu z rozprzestrzenianiem się diabelskich religii niezawodnie popycha istoty ludzkie do otchłani. Co więcej, ludzie sami chcą iść do miejsca przeklętego. Chrystus, choć ukryty, był zawsze obecny na świecie, podobnie jak duchowy potwór Szatan, tak bardzo lekceważony przez „nowoczesnych” ludzi, robiących dokładnie to, co im nakazuje, aby dobrowolnie obrażali dobrego Boga.
    Niniejsza księga przeznaczona jest dla chrześcijan różnych wyznań i dla osób szukających prawdy, w których tli się jeszcze pragnienie odszukania Boga i ocalenia własnej duszy przed zgubą wieczną. Prawdopodobnie innowiercy i ludzie pozostający w ciągłej opozycji i negacji prawd wiary chrześcijańskich są już straceni i tylko wielka łaska lub ofiara pokutnika może ocalić tych nieszczęśników od zagłady. Duże błędy wynikają z małych, a ostateczny wybór zależy od ciągłych wyborów doczesnych z pozycji małych, nic nieznaczących aktów woli.
© 2004-2017 by My Book
×