Wielka księga Tao to nic innego, jak po prostu mała książeczka (można ją włożyć do kieszeni
i zabrać na majówkę), która zrobiła oszałamiającą karierę. Chyba jedynie Biblia, Bhagavad Gita, Koran
i Czteroksiąg Konfucjański mogą się
z nią równać. Jeśli zaś chodzi
o liczbę dokonywanych przekładów na inne języki, przegrywa pewnie tylko
z Biblią. Dotychczasowe tłumaczenia na język polski bazowały na wersjach
w języku angielskim lub rosyjskim, wreszcie jednak
Wielka księga Tao doczekała się literackiego przekładu bezpośrednio
z oryginału.
Wielka księga Tao (w dosłownym przekładzie: Księga Drogi
i Cnoty) została napisana za czasów panowania dynastii Zhou. Dynastia ta panowała nad swoiście skonfederowanymi państewkami,
z których połączenia powstało
w 221 r. p.n.e. imperium zwane przez nas Chinami. Poza przybliżoną datą powstania tego dzieła niewiele
o nim wiemy. Autorem jest podobno pewien starzec zwany Lao-tsy. Niektórzy powiadają, iż tak naprawdę nazywał się Li Er
i był swego czasu archiwistą na dworze jakiegoś ważnego jegomościa. Inni twierdzą zaś, że
w ogóle go nie było,
a ktoś go tylko wymyślił.
Jeśli ktoś wierzy
w Lao-tsy'ego, słyszał pewnie historię
o tym, jak to rozgoryczony życiem dworskim postanowił wsiąść na byka, zbiec
z Chin i udać się na zachód. Strażnik graniczny zagroził Lao-tsy'emu, iż go nie wypuści, dopóki ten nie spisze mu swej nauki. Tak oto powstała ta książeczka.
Strona domowa Jarka Zawadzkiego:
http://china.webd.pl